ULURU

To wiel­ki kraj.
Ma jed­no z naj­więk­szych tabu
na świe­cie.

Zabra­nia się wspi­na­czek.
Na szczy­cie Ulu­ru
miesz­ka­ją duchy.

Nie­do­pusz­czal­ne są
wszel­kie nie­au­to­ry­zo­wa­ne
for­my geo­man­cji w obrę­bie
świę­te­go mono­li­tu,
mono­pol na cza­ry
i ini­cja­cyj­ne rytu­ały
ma jedy­nie lud Anan­gu.

Tych, tych i tych
miejsc pod żad­nym pozo­rem
nie wol­no foto­gra­fo­wać,
ponie­waż jest to rodzaj
zawłasz­cza­nia sakral­nej
prze­strze­ni.

To wszyst­ko regu­lu­je
odpo­wied­nia usta­wa.

Moż­na patrzeć na to
tabu, ale z odda­li.

Z odda­li zresz­tą naj­le­piej
widać, jak Ulu­ru potra­fi
grać kolo­ra­mi.