DLATEGO

Dla­cze­go i po co to
wszyst­ko, nie
wiem, te powi­do­ki, te lita­nie,
napraw­dę nie
wiem.

Moż­na by ina­czej,
moż­na by, dla­cze­go by
nie.

Pew­nie, naj­nie­za­leż­niej, naj
wie­lo­znacz­niej, a
jak­że, no
jasne.

Istot­nie.

Znacz­nie lepiej
albo jesz­cze
gorzej.

Skąd się wzię­ło to
oko, dla­cze­go
jest uszko­dzo­ne,
nie roku­je, jak
na to patrzeć?

I to, czym mówię.

A teraz nagle
zamilk­nę.



Jakie to
Inne.

Naj­dziw­niej­sze.
Naj­bar­dziej.

Napraw­dę.

Jakieś takie
wła­sne, praw­da,
mój
kocie?

Jak to dobrze, że
nie rozu­miesz, mój
psie.