ZATOKA

Trzy dni temu Adolf
ode­brał sobie życie.
Dwa dni temu Mag­da
otru­ła Hel­gę, Hil­de­gar­dę, Hel­mu­ta,
Hol­di­ne, Hedwig, Heidrun,
samą sie­bie.

Za trzy dni Her­mann
odda się w ręce alian­tów.

Za pięć dni Niem­cy
pod­pi­szą bez­wa­run­ko­wą
kapi­tu­la­cję.

Za dzie­więć­dzie­siąt pięć dni
Eno­la Gay zbom­bar­du­je
Hiro­szi­mę.

Dziś na redzie Zato­ki Lubec­kiej
sto­ją dwie cywil­ne
nie­miec­kie jed­nost­ki.

Luk­su­so­wy linio­wiec oce­anicz­ny
SS Cap Arco­na oraz frach­to­wiec SS Thiel­bek
kotwi­czą tu już od kil­ku dni.

To pły­wa­ją­ce kar­ce­ry
dla ośmiu tysię­cy więź­niów,
wywie­zio­nych z obo­zu
Neu­en­gam­me.

SS prze­trzy­mu­je ich
w nie­ludz­kich warun­kach
na dol­nych pokła­dach,
w ładow­niach.

Osa­dze­ni to głów­nie Pola­cy,
Rosja­nie, Fran­cu­zi, Nor­we­go­wie,
Holen­drzy, Żydzi.

Za kil­ka­na­ście minut
zosta­ną zgła­dze­ni.

To będzie ostat­ni maso­wy
mord SS, ostat­ni, lecz bodaj
naj­bar­dziej efek­tow­ny.

Zadbał o to Grup­pen­füh­rer
Georg-Hen­ning
Graf von Bas­se­witz-Behr.

Pra­wie wszy­scy osa­dze­ni
spło­ną, uto­ną
lub zosta­ną zastrze­le­ni.

Angiel­skie Typho­ony są już
w dro­dze i nikt nie zdo­ła ich
zawró­cić.

Masa­kry doko­na­ją pilo­ci RAF‑u,
prze­ko­na­ni, że ata­ku­ją reszt­ki flo­ty
wojen­nej III Rze­czy i celu­ją
do ucie­ka­ją­cych dowód­ców SS
oraz dygni­ta­rzy NSDAP.

To praw­da.

Tyl­ko fak­ty są cie­ka­we.
A fak­ty są wła­śnie
takie.

Bry­tyj­czy­cy zatrą za moment
oko­ło osiem tysię­cy śla­dów zbrod­ni.

Uni­ce­stwią wie­lu tych,
któ­rzy prze­szli przez kil­ka
krę­gów nazi­stow­skie­go infer­na,
prze­trwa­li Auschwitz, Buchen­wald,
Dachau, Gross-Rosen, Stut­thof,
a z Neu­en­gam­me tra­fi­li osta­tecz­nie
na naj­niż­sze pokła­dy
i do ładow­ni
zagła­dy.

Do brze­gu dopły­nie
garst­ka led­wo żywych
bez­i­mien­nych.

Na lądzie będą
roz­strze­li­wa­ni
przez nazi­stow­skich fana­ty­ków.

Cudem oca­le­je
oko­ło pięć­set
obo­zo­wych nume­rów.

Ale tyl­ko mniej niż jeden z nich
będzie zdol­ny
kie­dy­kol­wiek
cze­go­kol­wiek
dowo­dzić,
o czym­kol­wiek
sen­sow­nie
świad­czyć.