JUŻ

Poła­wia­cze gąbek jakimś cudem
u wybrze­ży Anty­ki­thi­ry wynur­ko­wa­li
sta­ro­żyt­ny kom­pu­ter.

I przy­pad­kiem odkry­li­śmy,
że Gre­cy nie byli tak pry­mi­tyw­ni,
jak sądzi­li­śmy.

Nasi spe­ce od arche­olo­gii i mecha­ni­ki
doko­na­li praw­dzi­we­go cudu,
rekon­stru­ując i udo­wad­nia­jąc.

Ta mikro­ma­chi­na była
zaawan­so­wa­nym tech­no­lo­gicz­nie
kalen­da­rzem, symu­la­to­rem
ruchu ciał nie­bie­skich,
ana­lo­go­wym kal­ku­la­to­rem
zaćmień.

Małym pla­ne­ta­rium, zamknię­tym
w drew­nia­nym sze­ścia­nie
wiel­ko­ści pudeł­ka na buty.

To cudow­ne, że natknę­li­śmy się,
ujrze­li­śmy, zro­zu­mie­li­śmy
i pomno­ży­li­śmy
nasze już i tak ogrom­ne
zaso­by olśnień.