NIECHCENIE

Co robisz?

Oglą­da­łam.
Kemal tań­czył z Nihan.
Ład­na sce­na, tak
się wzru­szy­łam,
jak on ją kocha.

Odgrza­łaś sobie obiad,
zja­dłaś?

Odgrza­łam, ale posku­ba­łam
tyl­ko,
nie byłam głod­na.

Jest już chłod­niej,
może wyszła­byś na spa­cer?

A gdzie mam iść?
Z kim?
Nie mam kole­żan­ki, wiesz,
jakie mia­łam życie.
I to miej­sce, to osie­dle.
Tu nic nie ma.
Par­ku nie ma,
ławek nie ma.

Kasz­lesz jesz­cze?

Już mniej.
Ale mam te dusz­no­ści.
Spać nie mogę,
Trud­no mi oddy­chać.

Musisz iść w koń­cu do leka­rza.
Jutro rano zadzwo­nię do przy­chod­ni,
zare­je­stru­ję cię, umó­wię na wizy­tę.

Jak chcesz, wszyst­ko się panu
Bogu uda­ło, ale sta­rość mu się nie uda­ła.

Nie mów tak.

Tak mówią, i to praw­da,
świę­ta praw­da, rano Jan­ka
prze­wró­ci­ła się koło
skle­pu, ude­rzy­ła gło­wą
o kra­węż­nik.

Tak?

No tak.
Widzisz, jak to jest.
Tak to już jest.