SZMER

Pan powstał i natarł.

Wichu­ra.

Wstrzą­sy.

Ogień.

Dzie­cię zapłod­ni­ło
nie­bo i zie­mię
bólem stwo­rzeń.

Odpa­ro­wa­ni uda­li się
w nie­zna­ne.

Nie­opie­czę­to­wa­ni,
bez­cie­le­śni.

Tysią­ce.

Prze­ja­śnia się.
I ochła­dza.
Ale powo­li.

Cie­nie wsią­ka­ją
w beto­no­we ścia­ny,
w kamien­ne stop­nie.

Mży pia­sek.

*

Cisza.
Jaka cisza.

Zmie­sza­na z pyłem
i szme­rem.