PRZEJŚCIE
Pierwszy
Ostatni
Poeta
Stary wazon
Prośba
Wyznanie
Kuchnia
Baśń o młynkach
Ulica
Wspomnienie z Lipska
Katalog
Opowieść orientalna
Piosenka wiosenna
W parku
Oceanarium
Psy i koty
Studium
Bird
Babcia
Helena
Antybożec
Baśń dla Irminy
Porównanie homeryckie
Zstąpujący robotnicy
Który idziesz
Rano
Pojmowanie
L.A.Woman
Poszukiwania
Chwile
Galeria
Grafiki Gielniaka
Dialog
Nazca
Vivian
Lois
Anons
Dziennik pokładowy
SMS
RPG
Cykl
Pejzaż
Raport
Jest
Ekonomia humanistyki
Tlen
Manuskrypt
Casus extremus
Przedmioty
Płaskoziemcy
Wykład
Ono
Nie ma
Psalm buntowniczy
List
Style odbioru
Wiedz
Nic więcej
Mów do nas
Przejęcie
NAZCA
Dokądś szliśmy.
Ale dokąd?
…
Ryliśmy grunt.
Żłobiliśmy ścieżki.
Rzeźbiliśmy w serirze.
Wydaje się, że
usiłowaliście dialogować.
Kształtowaliśmy wrogi
teren.
Próbowaliście negocjować
warunki, targować się o każdą
kroplę.
Nasze przekleństwa,
nasze modlitwy
wiją się wśród
wulkanicznego żwiru, są
wzorami,
nićmi.
Kluczą w czasie.
Motyl pożywia się słońcem.
Pająk czyha w chłodzie.
Trwacie
w sieci pustynnych zaklęć.
Widzimy was.
Zmuszacie nas, byśmy
na was patrzyli.
Chcieliśmy odejść.
Znikaliśmy.
To wy zmusiliście nas, byśmy
spojrzeli wam w oczy.
Odejdźcie.
Zapomnieliśmy, jak i dokąd
się odchodzi.
Nie odejdziemy już
nigdy.