POWRÓT
Droga
Posłańcy
Ofiarowanie
Pando
In utero
Narada
Kurru
Chatka
Ojciec
Batalia
Komunikat
Niby
Lód
Matka
Noah
WTC
Vianney
Blanche
Jacques
Ted
Iwao
Kwestia
Magda
Hermann
Invocatio
Echo
Echa
Zwrot
Konfrontacja
Koniec
Full
Trójpodział
Paradoks
Maski
Zuzanna
Siostrzyczki
Operacja
Zjednoczenie
Ramy
Sztuka
Sklepienie
Podłoże
Głębia
Monstrum
Mowa
Otwarcie
Sytuacja
Preludia
Turbulencje
Szmer
Maruta
Hibakusha
Rada
Nekropolis
Dziewczynka
Epitafia
Sekcja
Oponentka
Dar
Brzeg
MARUTA
I.
Wiemy o setkach tysięcy kłód,
które zrabowaliście tu i ówdzie.
Wiemy, co z nimi robiliście.
Jak je wykorzystywaliście.
Cięliście, miażdżyliście,
wypaczaliście
na różne sposoby.
Ściślej rzecz biorąc,
na siedemset trzydzieści jeden
sposobów.
I tyle właśnie
hodowaliście na nich
zakażonych pasożytów.
Pokażcie nam, skośnoocy,
jak dokładnie to robiliście.
I co ustaliliście.
Dajcie nam wasze
dane pomiarowe.
Czekamy w Forcie.
Przyjdźcie o północy.
Zapukajcie siedemset
trzydzieści jeden razy.
Gdy zapytamy: Kto?
Odpowiedzcie: Swoi.
Teraz możemy już przecież
grać do jednaj bramki.
Nawet powinniśmy.
Przekażecie te przeklęte
dokumenty, to i owo
dopowiecie,
a my zaprzęgniemy
do roboty zachodnie wiatry.
Żeby rozdmuchały
ciepłe jeszcze popioły
po spalonej tarcicy.
Na cztery strony.
My też mamy tartaki.
A w nich traki, rozrzynarki,
przenośniki łańcuchowe,
kotły na biomasę,
w których przecież
nie chcielibyście się znaleźć.
Dysponujemy nielichym
ogniem. I lodem.
I budżetem.
Wielkim jak Stany.
Dogadajmy się, do diabła!
Dla powiększonego dobra,
pomniejszonego zła.
To nie były przecież wasze
ani nasze
maruta.
Bądźcie rozsądnymi drwalami,
bystrymi pilarzami.
Nie będziemy prosić
siedemset trzydzieści jeden
razy.
II.
Tak to, mniej więcej,
sformułowaliśmy.
Nie musieliśmy ich prosić
nawet dwa razy.
Przyszli następnej nocy,
delikatnie zapukali, oznajmili,
że swoi, pokłonili się nawet
i sprzedali wszystko,
co mieli.
A my z ochotą kupiliśmy,
zacierając ręce z uciechy, że
tak mało zapłaciliśmy.
Sęk w tym, że
spodziewaliśmy się siedmiuset
trzydziestu jeden rewelacji,
a otrzymaliśmy może
trzy, cztery twarde fakty.
Daliśmy im immunitety,
posady, emerytury.
A tak niewiele zyskaliśmy.
Mózgowcy mówią nam
o błędach w metodologii,
o skażeniu nabytej wiedzy.
Powstaje więc zasadnicze pytanie,
panowie.
Za co w ogóle zapłaciliśmy?
Na co lekką ręką wydaliśmy
pieniądze naszych podatników?
Za co przehandlowaliśmy
siedemset trzydzieści jeden tysięcy
azjatyckich kłód?