ZWROT

I.


Sza­now­ny Panie
Mini­strze, Pre­mie­rze,
Pre­zy­den­cie, Boże,
chcę natych­miast
umrzeć.

Wystu­ku­ję tę wia­do­mość
przy pomo­cy ołów­ka
trzy­ma­ne­go w zębach.

Jestem mło­dy,
bez­wład­ny,
powy­pad­ko­wy,
nie­po­trzeb­ny,
nie chcę już dłu­żej
o sobie myśleć.

Uprzej­mie pro­szę
o wyra­że­nie zgo­dy
na uśmier­ce­nie mnie
przez dobrą, rozum­ną,
rozu­mie­ją­cą oso­bę.

Z góry dzię­ku­ję.
Jakiś czło­wiek.

II.

Pamię­ta­cie moją
proś­bę sprzed lat?

Obec­nie mam się ina­czej.
Nadal bez­wład­nie,
wciąż wystu­ku­ję,
jestem tym samym
prze­trą­co­nym dzię­cio­łem,
ale już jest lepiej.

Napi­sa­łem pra­cę.
Wydam książ­kę.

Może nawet znaj­dę
żonę.

Nick zna­lazł.
Nie ma rąk i nóg,
a zna­lazł.
Może i ja znaj­dę.

Czę­sto czy­tam
o Helen Kel­ler.

Nie tyl­ko czy­tam
o niej.
Ja się do niej modlę.

Wczo­raj zama­rzy­ło
mi się
Rio.

Może kie­dyś
pole­cę.

Raz jesz­cze
dzię­ku­ję za
wspar­cie.

Czło­wiek.