IWAO

Iwao został oskar­żo­ny o zabi­cie
czte­rech osób i pod­pa­le­nie ich domu.

Otrzy­mał karę śmier­ci, na któ­rej
wyko­na­nie cze­kał czter­dzie­ści
sześć lat.

W tym cza­sie umar­li jego rodzi­ce.
Roz­wio­dła się z nim żona.
Stra­cił kon­takt z jedy­nym dziec­kiem.

Wie­lo­krot­nie skła­dał odwo­ła­nia,
zapew­nia­jąc o swo­jej nie­win­no­ści.
Twier­dził, że dowo­dy sfa­bry­ko­wa­no,
a przy­zna­nie się do winy
wymu­szo­no na nim tor­tu­ra­mi.

Pisał o tym w tysią­cach listów,
adre­so­wa­nych do mat­ki i sio­stry.

Po pra­wie pół­wiecz­nym poby­cie
w celi śmier­ci został warun­ko­wo
zwol­nio­ny, a dzie­sięć lat póź­niej,
jako osiem­dzie­się­cio­dzie­wię­cio­la­tek,
cał­ko­wi­cie oczysz­czo­ny z zarzu­tów.

Od wie­lu już lat znaj­du­je się
w złym sta­nie psy­chicz­nym.
Wiel­ką trud­ność spra­wia mu
zwy­kła komu­ni­ka­cja z ludź­mi.
Poru­sza się na wóz­ku inwa­lidz­kim.
Opie­kę nad nim spra­wu­je sio­stra.

W wię­zie­niu uwie­rzył w Boga
i przy­jął chrzest świę­ty.

Ale z cza­sem jego psy­chi­ka
ule­gła głę­bo­kiej degra­da­cji.
W celi widy­wał mał­py, twier­dził,
że sły­szy demo­nicz­ne gło­sy.
Uwa­ża się za cesa­rza, za Boga.
Od daw­na ma obja­wy psy­cho­zy.

Jego histo­ria poru­szy­ła pół świa­ta.

Dzien­ni­ka­rze zaję­li się archi­wi­za­cją,
ana­li­zą i udo­stęp­nia­niem jego listów.

Papież napi­sał do star­ca Iwao
list z wyra­za­mi współ­czu­cia
i zapew­nie­nia­mi o modli­twie.
Do listu dołą­czył poświę­co­ny
przez sie­bie różaniec.