POWRÓT
Droga
Posłańcy
Ofiarowanie
Pando
In utero
Narada
Kurru
Chatka
Ojciec
Batalia
Komunikat
Niby
Lód
Matka
Noah
WTC
Vianney
Blanche
Jacques
Ted
Iwao
Kwestia
Magda
Hermann
Invocatio
Echo
Echa
Zwrot
Konfrontacja
Koniec
Full
Trójpodział
Paradoks
Maski
Zuzanna
Siostrzyczki
Operacja
Zjednoczenie
Ramy
Sztuka
Sklepienie
Podłoże
Głębia
Monstrum
Mowa
Otwarcie
Sytuacja
Preludia
Turbulencje
Szmer
Maruta
Hibakusha
Rada
Nekropolis
Dziewczynka
Epitafia
Sekcja
Oponentka
Dar
Brzeg
KURRU
Na własny użytek
nazywam ich Kurru.
Ludem pochylonym nad umarłymi.
Społecznością cichych wskrzesicieli.
Kurru.
Brzmi surowo.
Głucho.
Uroczyście.
Pierwotnie.
Byli półkoczownikami.
Zwykłymi rybakami.
Zasiedlali wąski pas ziemi,
wijący się między oceanem,
górami i pustynią.
Przetrwali cztery tysiąclecia
w słonej, kamiennej, ognistej
przestrzeni.
W przestrzeni życiodajnej
i toksycznej.
Obfitującej w ryby,
skorupiaki, ssaki morskie.
I arsen.
Nie znali pisma i koła.
Ceramiki, metali, waluty.
Nie stworzyli państwa.
Nie mieli władców.
Nie posiadali kasty kapłanów
ani społecznej elity.
Nie dysponowali
zinstytucjonalizowaną religią.
Nie tworzyli totemów, idoli.
Nie uprawiali ziemi.
Nie wznosili
trwałych budowli.
Żyli w małych,
kilkunastoosobowych grupach.
Mieszkali w prostych chatach.
Wszystkie ważne decyzje podejmowali
wspólnie.
W razie potrzeby
wymieniali się darami.
Po prostu żyli.
Łowili ryby.
I mumifikowali swoich zmarłych.
Wszystkich.
Pozostawili po sobie grotostrzały,
ostrza z krzemienia i obsydianu,
haczyki rybackie z kolców kaktusa,
kamienne obciążniki do sieci.
Skórzane bukłaki, kosze z roślinnych
włókien, pojemniki i amulety
z muszli.
Strzępy tkanin.
Resztki szałasów.
Ślady ognisk.
Ślady barwników
do malowania mumii.
I mumie.
Czarne, czerwone,
opakowane.
Ustawiali je w domach.
Zapewne byli z nimi
w dobrych relacjach.
Musieli być.
Żyli w trudnych warunkach.
Mieli tylko siebie
i zrekonstruowanych
zmarłych.
Musieli trzymać się razem.
…
Kurru.
Lud rytuału.