PANDO

Nazy­wa­ją to Drżą­cym Olbrzy­mem.
Albo po pro­stu topo­lą osi­ko­wą.

Przy­pusz­cza się.
Sza­cu­je.
Zakła­da.

Że pan­do ma ponad
dzie­sięć tysię­cy lat.

Że wła­da obsza­rem o powierzch­ni
pięć­dzie­się­ciu hek­ta­rów.

Że posia­da oko­ło czter­dzie­stu tysię­cy
gene­tycz­nie iden­tycz­nych pni,
mają­cych jeden,
wspól­ny sys­tem korze­nio­wy.

Że waży mniej wię­cej
sześć tysię­cy ton.

Ta szu­mią­ca bio­ma­sa,
ten kurio­zal­ny las –
to naj­star­szy, naj­więk­szy i naj­cięż­szy
orga­nizm żyją­cy obec­nie
na naszej pla­ne­cie.

Jest dziw­niej­szy niż każ­dy zna­ny nam
elf, cza­ro­dziej, pół­bóg, bóg.

Rośnie na pogra­ni­czu.

Cza­su i bez­cza­su,
prze­strze­ni i abs­trak­cji,
bio­lo­gii i idei.

Na skrzy­żo­wa­niu
wie­dzy i nie­wie­dzy,
reali­zmu i magii.

Wła­da zie­mią.

Mógł­by być
wyrocz­nią.

Jeśli nią
nie jest.