COŚ

Coś się wyklu­ło, gdzieś popeł­zło, powlo­kło,
zwró­ci­ło w mało obie­cu­ją­cą stro­nę.

Na oślep, dziw­nie, nie­lo­gicz­nie, bez­sen­sow­nie.

Zawró­ci­ło, doj­rza­ło nie­co, okrą­ży­ło to, tam­to,
uro­sło, prze­sta­ło być bez­kształt­ne,
pode­rwa­ło się,
wzbi­ło, nie­pro­szo­ne, samo.

Roz­po­star­ło jastrzę­bie skrzy­dła.
Patro­lu­je oko­li­cę.

Krą­ży.

Loka­li­zu­je.

Szy­bu­je w kie­run­ku ofia­ry.
Wyko­rzy­stu­je powietrz­ne prą­dy, natu­ral­ne osło­ny.

Atak jest gwał­tow­ny.
Lot nur­ko­wy szyb­ki.
Uchwyt szpo­nów moc­ny, pew­ny.
Ofia­ra nie ma naj­mniej­szej szan­sy.

Znie­ru­cho­mia­ły łow­ca odwra­ca gło­wę.

Pro­si o pozwo­le­nie na zada­nie natych­mia­sto­wej śmier­ci.
Lek­ko drżą­cy dziób jest kwin­te­sen­cją żądzy.

*

Ale tu do akcji wkra­cza­ją już spe­ce od logi­ki.
Jajo­gło­wi.

Roz­pa­tru­ją korzy­ści.
Sza­cu­ją poten­cjal­ne stra­ty.

Deli­be­ru­ją nad uję­tą kwestią.